Egipt
W odwiedzinach u Sfinksa - Egipt od A do Z > K jak Kair

K jak Kair

Stolica Egiptu, którą zamieszkuje kilkumilionowa ludność. Dokładna liczba nie jest znana ze względu na wędrówki  mieszkańców. Po wjeździe do Kairu pierwszą rzeczą, która rzuciła nam się w oczy były sterty śmieci, niewyobrażalne hałdy odpadów. A to wszystko w najbliższym sąsiedztwie domostw, blokowisk, po prostu życia. Przez Kair „przepływa” kanał, chociaż woda w tym kanale od dobrych kilku lat stoi, ponieważ zasypana jest śmieciami. Kanał służy jako miejskie wysypisko śmieci, mieliśmy wrażenie, że kompletnie nikomu to nie przeszkadza. Kilkakrotnie widzieliśmy jak kobiety wyrzucają swoje odpadki prosto z kuchennego okna właśnie do kanału. Nikt prócz nas nie był tym wcale oburzony. Ja znałam takie obrazy jedynie z literatury średniowiecznej i nie mogłam pojąć jak w dzisiejszych czasach można tak żyć. W kanale widzieliśmy dosłownie wszystko. Oprócz sterty odpadów widzieliśmy jakieś popsute sprzęty typu stara pralka czy telewizor, widzieliśmy zdechłe, duże, napuchnięte zwierzęta typu koń, widzieliśmy stare ubrania, szmaty, garnki, meble, rowery… wszystko!!! Szczęściem dla nas obrazek ten mieliśmy „przyjemność” oglądać z okien autobusu. Nie chciałam sobie nawet wyobrażać jaki tam panuje fetor. Ptaki, które latały wokół tego wysypiska trudno nazwać ptakami, były one tak brzydkie, wynaturzone i chude, że nazwaliśmy je czaple menelki. Skojarzyły nam się z osobnikami, którzy stoją pod budkami z piwem i wyglądają podobnie. Śmietnik był nie tylko  w kanale, widzieliśmy całe osiedla, gdzie zamiast drogi były porozrzucane śmieci. Niewiarygodne i nie do uwierzenia. Bardziej niesłychane było jednak coś, co zobaczyliśmy wracając z Sakkary. W tym samym kanale, gdzie parę metrów dalej widzieliśmy zdechłe napuchnięte zwierzę ludzie płukali marchewki, a jeszcze dalej płukali nogi i myli swoje dzieci. Pamiętam podobny obrazek z Tunezji, gdzie kobiety myły się w morzu, płukały w nim naczynia po kolacji a następnie kąpały psa w tym samym miejscu gdzie przed chwilą weszły z nagim niemowlakiem. Wtedy byłam zszokowana, choć  było to nic w porównaniu z tym, co zobaczyłam w Egipcie. Jak ci ludzie żyją bez żadnych epidemii? Nie potrafię odpowiedzieć na to pytanie po tym, co tam zobaczyłam.

Nie to jednak zszokowało nas najbardziej w stolicy Egiptu. Przewodnik nasz zabrał nas do dzielnicy, gdzie rzadko zabiera się turystów. Jest to ponoć jedna z bardzo niebezpiecznych dzielnic. Łatwo się domyślić dlaczego. Większość rozbojów spowodowana jest tam zapewne biedą. Byliśmy w najbiedniejszej dzielnicy Kairu zwanej „Miastem Umarłych” – dlaczego taka nazwa? Pewnie nie uwierzycie, jak przeczytacie, że ludzie tam mieszkają na cmentarzu. Cmentarz jest nieopodal Cytadeli Saladyna i pochodzi z XIIIw. Rodziny wybierają kilka grobów, pozbywają się ciał zmarłych a następnie je zamieszkują, ogradzają się nawet murem. Nagrobki wykorzystują jako meble: półki, łóżka czy też stoły. Panuje tam niesamowita bieda, ludzie walcząc o przeżycie „łapią się” dorywczej pracy, zbierają śmieci, kradną czy po prostu żebrzą. Ciekawe jest to, że wśród tych domostw na grobach powstały drogi, przejeżdżają tamtędy autobusy a dzieci chodzą do pobliskiej szkoły, być może też przerobionej ze starej świątyni. Jest to jedyne takie miejsce na ziemi, początkowo mieszkali tam strażnicy grobów, którzy byli zatrudniani przez bogate rodziny. Dzisiaj zamieszkują to miejsce biedacy i bezdomni.  Wspólnie i zgodnie wegetują umarli, poupychani gdzieś po kątach i żywi, zajmujący ich dotychczasowe siedziby.

 

Album użytkownika:

agim27 ~agim27, 2010-04-25 10:29

Tagi: afryka, egipt, kair, morze czerwone

Wasze relacje

Zobacz więcej relacji

To zdjęcie posiada 0 komentarzy.

Musisz być zalogowany aby móc dodawać komentarze do zdjęć

O nas|Współpraca|Reklama|Kontakt|Regulamin
Copyright WyprawyMarzeń.pl ©2010