Egipt
W odwiedzinach u Sfinksa - Egipt od A do Z > N jak Nubia

N jak Nubia

Kraj niby należący do Egiptu, choć język, którym Nubijczycy się posługują, nie jest ten sam. Ludzie, dla nas niby Egipcjanie, choć oni sami uważają się za Nubijczyków i twierdzą, że z Egipcjanami nie mają nic wspólnego. Ich wygląd rzeczywiście nie pozostawia  wątpliwości – Egipcjanami oni nie są! Nubijczycy są czarni, więc urodę mają bardziej murzyńską niż arabską. Nubia leży tuż na granicy z Sudanem i zajmuje obszar południowego Egiptu oraz północnego Sudanu. Nazwa jej pochodzi od egipskiego słowa „nub”, co oznacza złoto. Początkowo była samodzielnym państwem. Od IV w.  uległa wpływom Egiptu, a następnie chrystianizacji. Położona od pierwszej do czwartej katarakty, która określała granicę państwa. Jedną z nich mogliśmy zobaczyć podczas rejsu motorówką do wioski nubijskiej. Obszar nubijski różni się nieco od reszty Egiptu. Chociażby Asuan jest zupełnie inny niż takie typowo egipskie miasta jak Kair czy Luksor.  Jest on od nich zdecydowanie bardziej europejski na co z pewnością ma wpływ wyznawana przez Nubijczyków religia.

Wioska nubijska, którą mieliśmy okazję odwiedzić jest nastawiona typowo na turystów. Posiada szereg atrakcji, które mają za zadanie umilić turystom czas i spowodować zostawienie tam jak największej ilości pieniędzy - dorosłym, ale również cukierków,  innych słodyczy, długopisów, ołówków i wszystkiego, co może się przydać małym  Nubijczykom. Dzieci tam nie były tak wychudzone i wygłodniałe jak chociażby w Luksorze. Codziennie podpływa do wioski tuzin łódek wyrzucających pod ich domy Białasów, ciekawych ich życia i obyczajów.

 Z Nubijczykami raczej się nie potargujecie, ale za to nie są oni tak nachalni jak reszta sprzedających w innych częściach Egiptu. Są to ludzie przyjaźnie nastawieni do turystów, ale nie robią tego za darmo. Chcesz się przejechać na wielbłądzie – nie ma problemu – ale musisz za to słono zapłacić; chcesz dotknąć krokodylka – zapłać! I można by tak było w nieskończoność…Oni będą nawet tak mili, że zrobią Tobie ładne zdjęcie na wielbłądzie – nie łudźcie się jednak, że zdążą zapomnieć; z pewnością nie omieszkają wam o tym przypomnieć pod koniec przejażdżki. Wspomniałam już, że do targowania raczej nie są skłonni. Mają stałe ceny i nie chcą nawet słyszeć waszych propozycji. Tak było w przypadku, kiedy pytaliśmy o maskę nubijską. Dziewczyna zaproponowała nam niebotyczną sumę, na którą zareagowaliśmy uśmiechem sądząc, że żartuje. Zaproponowaliśmy cenę nieco niższą, a ona zareagowała podobnie jak my przed chwilą i na tym nasze targowanie w Nubii się skończyło. Największe widowisko było przy zakupie laleczki Nubijskiej (obecnie stoi na honorowym miejscu w biurze podróży GROMADA w Dzierżoniowie u pani Eli) Zapłaciliśmy za dwie laleczki – przynajmniej tak nam się wydawało –a dostaliśmy jedną. Rada: nigdy nie dawaj pieniędzy przed otrzymaniem towaru. Nubijka trzymając swój kram na głowie chwyciła czym prędzej pieniążki, schowała je do środka swojej czarnej sukni, dała nam jedną lalę i o drugiej już nie było mowy, chociaż krzyczeliśmy na siebie, każdy w swoim języku, w niebogłosy. Skończyło się na zrobieniu wspólnej fotografii i każdy był szczęśliwy. Ona, bo sprzedała jedną lalę zamiast dwóch; my, bo mieliśmy lalę i zdjęcie z prawdziwą Nubijką. Dzieci jak to dzieci, łapią cię za rękę, chodzą za tobą krok w krok i obserwują każdy twój ruch, szczególnie wtedy, kiedy spostrzegą, że możesz być posiadaczem cukierków czy długopisów niejednokrotnie pokazując swoimi brudnymi paluszkami na torbę lub kieszeń, gdzie owe skarby masz ukryte. Sztukę żebraniny opanowały do perfekcji. Byliśmy nawet w szkole nubijskiej, gdzie nauczyciel wyglądał bardzo groźnie. Posiadał gruby kij, którym walił z hukiem po tablicy ucząc nas alfabetu nubijskiego oraz arabskiego. Dla laika nie ma żadnej różnicy, kiedy słyszy język arabski i nubijski. Kiedy jednak usłyszeliśmy i zobaczyliśmy jeden i drugi alfabet można było zauważyć znaczne różnice. Stwierdziliśmy z Krzysiem, że alfabet ten choć tak bardzo dziwnie wyglądający jest do opanowania i wcale nie jest tak trudny jakby można było sobie to wyobrażać. Belfer wezwał mnie do tablicy, gdzie miałam zapisać swoje imię po arabsku. Uczyniłam to, ale marne okazały się moje starania, skoro dostałam dwóję. Podstawowym błędem, jaki uczyniłam był fakt zapisania wszystkich liter osobno.

Prawdziwej Nubii nie widzieliśmy, widzieliśmy Nubię dla turystów z całą masą atrakcji. Podejrzewamy, że prawdziwa wioska nubijska będzie gdzieś w Sudanie, ale tam jeszcze  nie  dotarliśmy, trzeba poczekać, wszystko jeszcze przed nami.

Album użytkownika:

agim27 ~agim27, 2010-04-25 10:35

Tagi: afryka, egipt, kair, morze czerwone

Wasze relacje

Zobacz więcej relacji

To zdjęcie posiada 0 komentarzy.

Musisz być zalogowany aby móc dodawać komentarze do zdjęć

O nas|Współpraca|Reklama|Kontakt|Regulamin
Copyright WyprawyMarzeń.pl ©2010