Egipt
W odwiedzinach u Sfinksa - Egipt od A do Z > T jak transport
R jak rafy
Zanurzamy się w wodzie, jest cicho i przyjemnie. Mamy wrażenie, ze znajdujemy się w ogromnym akwarium, gdzie znajduje się mnóstwo kolorowych ryb. Widzimy jak pływają obok nas a nawet ocierają się, delikatnie łaskocząc: duże i małe, chude i grube, długie i krótkie, kolorowe i przezroczyste. U tych ostatnich widać wyraźnie jedynie głowy i grzbiety a pod spodem spokojnie poruszają się płetwy jakby nie związane z całą resztą. Trzeba się dobrze przyjrzeć, by przekonać się, że jest to złudzenie. Brzuchy ich są koloru wody morskiej a ponadto przenika przez nie światło słoneczne, które dociera tutaj parę metrów w głąb toni. Obcują na co dzień z przepiękną rafą koralową, którą teraz pozwalają nam podziwiać. Nie atakują nas, ale też nie są wcale skore do jakichkolwiek zabaw. Nie pozwalają nawet się dotknąć, tylko obserwują ciekawie, co też za dziwne osobniki ich dzisiaj odwiedziły. Tymi osobnikami jest Agusia i Krzyś wyglądający jak prawdziwe ufoludy mające na sobie maski i rurki. Kolorowych skał, które tworzą fary nie można pod żadnym pozorem urywać ani nawet dotykać. Bliższe spotkanie z żywą rafą może się bardzo źle skończyć; można się nieźle pokaleczyć, a jak będzie ona mało łaskawa, albo beztroska nurkującego przekroczy podstawowe normy ostrożności to potnie takiego intruza w tak okrutny sposób, że będzie to ostatnie jego spotkanie z czymkolwiek. Widziałyśmy z mamą - będąc pierwszy raz w Egipcie turystę, który bezmyślnie stanął bosą nogą na rafie. Dla niego wczasy już się wtedy zakończyły a zaczęło długotrwałe leczenie. Pamiętam jak wówczas obiecałam sobie, ze nigdy jej nie dotknę i dzięki temu do tej pory uniknęłam przykrych niespodzianek. Jak będzie w przyszłości zobaczymy, bo schodząc pod wodę nigdy nie można być do końca pewnym swojego bezpieczeństwa. Z pięknym rafami miałam do czynienia również w Meksyku w okolicach Cancun, ale także na Sri Lance, gdzie były one bardzo piękne, ale niestety w większości martwe. To tsunami, które kilka lat temu nawiedziło tą część świata wyrządziło takie szkody, nie tylko na lądzie ale też wewnątrz oceanu. W Egipcie nurkowaliśmy zarówno w Hurghadzie jak i w Skarm El Sheikh. Najbardziej fascynujący jest zawsze pierwszy dzień spotkania z podwodnym światem. Chłonie się wtedy wzrokiem wszystko, małą rybkę, jakąś roślinkę, dziwny kształt korala. Potem widok powszednieje i wybiera się do podziwiania coś naprawdę tego warte, a jest co podziwiać. Na powierzchni kolory są szare, przykurzone. Tam wszystko błyszczy w wodzie bardzo intensywnymi barwami. Musieliśmy jednak uważać, bo fale były dosyć spore, a pomosty nie wzbudzały naszego zaufania. Przeszliśmy z dobre parę kilometrów, by znaleźć lepszy, bardziej stabilny. W końcu jeden wydał nam się odpowiedni. Miał barierkę oraz schody. Wcześniej, jeszcze w trakcie poszukiwań widzieliśmy jak fala popchnęła pewnego amatora oglądania podwodnych cudów tak mocno, że „przydzwonił” głową o schody pomostu. Uff, aż nas samych zabolało od samego patrzenia, trzeba bardzo uważać. W Sharmie również było ciekawie, jakiś Niemiec obok nas łamał kawałki chleba i karmił rybki. Ile tych ryb tam było!!! Całe tabuny, kotłowały się jak oszalałe starając się chwycić w pyszczek spadające kawałki pożywienia!!! Najciekawsze były długie przypominające węże. Jest to w ogóle zupełnie inny świat od naszego. Panuje tam pełna harmonia, ład, porządek i spokój – przynajmniej kiedy się na niego patrzy okiem laika, który chce jedynie chłonąć jego piękno , nie wgłębiając się w problemy zamieszkującego go stworzeń. Wszystko tu jest powolne i błogie, do czasu przynajmniej jak nie trzeba walczyć o jedzenie. Nie ma pośpiechu ani zgiełku, nie ma harmideru, do jakiego jesteśmy przyzwyczajeni na co dzień. Jest to świat zaczarowany. Wystarczy odrobina wyobraźni, by przenosić się do niego wiele, wiele razy już po powrocie do kraju i przeżywać wszystko od nowa.
Korale Morza Czerwonego
W otchłaniach Morza Czerwonego
Co od Afryki Azję oddziela
Cuda są świata zatopionego
Przy nurkowaniu aż dech zapiera
Kto się nie boi jego głębiny
I śmiało wrota bajki przekroczy
Zaczarowane zwiedzi krainy
Cuda zobaczy na swoje oczy
Nagle zrozumie, czemu dziadowie
Co niegdyś brzegi zamieszkiwali
Tej sinej wodzie – cynk z ołowiem
Tak kolorowe miano nadali
To od atoli z koralami
One czerwienia się roziskrzają
Gdy z nieboskłonu pod falami
Promienie słońca tam przenikają
Nęcą swym pięknem i zapraszają
My nie zrobimy tobie nic złego
Lecz biada śmiałkom, którzy uznają
Jak dobrze zbliżyć się wprost do niego
Piękny i dobry, nie zawsze razem
Chodzą ze sobą te przymiotniki
Nie zauroczaj się ich obrazem
Mogą poranić cię jak nożyki
Zazdrośnie chronią swój świat dla siebie
My tam jesteśmy wszak intruzami
Niech sobie żyją w wodnym niebie
Przepiękne róże, co tną kocami







