Francja

Paryż

Moja pierwsza wizyta w Paryżu była niesamowitą przygodą. Trwała od 30 kwietnia 2008  do 11 maja 2008 roku. Po raz pierwszy jechałam odwiedzić mojego chłopaka, który już od dłuższego czasu pracował w Paryżu.

Moja podróż zaczęła się od 18 godzin spędzonych w autobusie. Pierwszy raz tyle sama jechałam.

Na szczęście na Placu Concorde, gdzie miał przystanek mój autobus, mój chłopak na mnie już czekał.

Paryż zaskoczył mnie swoją wielkością i  wielokulturowością. Po wyjściu z autobusu byłam w zupełnym szoku, że nawet idąc Champs-Elysees nie zauważyłam Łuku Tiumfalnego.

W ciągu tych paru dni nie byłam w stanie zwiedzić całego Paryża, ale staram się zobaczyć najważniejsze miejsce, ale też te mniej znane pełne uroku.

Będąc w Paryżu nie sposób nie zwiedzić największego, dla mnie najwspanialeszego muzeum jakim jest Luwr. W ciągu jednego dnia byłam w nim dwa razy. Sporo wydałam na wstępy? Nie, bo była pierwsza niedziela miesiąca i wstęp był bezpłatny. Dla mnie piorytetem było zobaczyć wystawy poświęcone starożytności, a szczególnie Egiptowi. Przy okazji chciałam zobaczyć chyba jeden z najbardziej znanych obrazów Luwru - Mona Lisę. Oczywiście obraz był nabardziej oblegany i ciężko było się do niego dostać. Kiedy prawie mi się to udało, przede mną wścisnął się wielki facet, który wszystko mi zasłonił, w pierwszym momencie miałam mu coś powiedzieć, ale przecież by i tak nie zrozumiał. W pewnym momencie się odwrócił i pociągnął za sobą dziecko i powiedział:  I co Mareczku podobał Ci się obraz?. Polacy są wszędzie.

Korzystając z darmowych wstępów w pierwszą niedzielę miesiaca zwiedziłam też wspaniałe Muzeum d'Orsay który mozna dokładnie się pooglądać dzieła imprsjonistów i postimpresjonistów.

W Paryżu nie sposób było nie zwiedzić najsłyniejszej Katedry Notre Dame. Te jej rozety są zachwycające i ogromne. Tu również spotkałam tłumy Polaków.

Najbardziej w Paryżu zachwił mnie Montmartre,  a szczególnie ta część ze spokojnymi, uśpionymi uliczkami po którym nie przedzierają się tłumy turystów. Tak na marginesie mogłabym tu zamieszkać. Skoro mowa o dzielnicy Montmartre, nie sposób nie odwiedzić Bazyliki Sacre - Coeur. Pod bazyliką zawsze są ogromne tłumy wszelkich narodowości. Ze wzgórza na którym stoi bazylika, można obejrzeć wspaniałą panoramę Paryża. Bardzo lubię to miejsce, byłam tu kilka razy.  Spotkałam nawet fajnego kota, reagował na polskie kici kici.

Z bazyki zazwyczaj spacerowałam aż na Plac Pigalle, nie spoob przegapić słynnego Moulin Rouge.

Ale Paryż to nie tylko muzea, to także wspaniałe parki. Wówczas udało mi się trochę poprzebywac w dosyć znanym Parku Monceau, ale najbardziej zachwycił mnie mniej znany, ale chyba najbardziej urokliwy Park des Butter - Choumont. Ten park powstałw  latach 60 - tych XIX wieku. W tym parku usypano wielką góre, na której ustawiono budowlę w kształcie świątyni rzymskiej, a poniżej znajduję się urokliwy wodospad z jaskiną i jeziorem. Oczywiście to wszystko powstało dzięki człowiekowi. Najbardziej jednak zamiętałam pewien wieczorny wypad na Wieżę Eifla. Plan był aby wejść na jej drugi poziom, ale w sumie wybraliśmy windę. Prawie dwie godziny stania w kolejce, ale warto było. Na szczycie wieży mój chłopak wyciągnął pierścionek zaręczynowy i oświadczył mi się, a ja z wrażenia zrobiłam krok i walnęłam głową w konstrukcję wieży nabijając sobie wielkiego guza na środku czoła. Ale zaręczny przyjęłam.

Na szczęście to nie była ostatnia moja podróż do Paryża.

Album użytkownika:

Jastinka ~Jastinka, 2010-04-15 08:50

Tagi: europa, francja, luwr, paryż, wieża eifla

Wasze relacje

Zobacz więcej relacji
O nas|Współpraca|Reklama|Kontakt|Regulamin
Copyright WyprawyMarzeń.pl ©2010