Francja
Prowansja pachnąca lawendą > miasteczko w całej okazałości
Po przejściu kopalni mamy pomarańczowe od pyłu nogi. Zagłębiamy się jeszcze w miasteczko, ale padamy przy najbliżej kafejce, gdzie niestety wszystko „wyszło”. Nie udaje nam się zjeść ani pizzy, ani zapiekanki, ani niczego innego, mimo iż te dania figurują w karcie. Wypijamy za to z wielką przyjemnością po szklance zimnego napoju. Jeszcze rzut oka na Roussillon z oddali:)



