Francja
Marsylia pastisem płynąca > ojojojoj
Prawdziwa „próba charakteru” czeka nas jednak w drodze powrotnej. Przez jakieś 100m jest ok mimo że, droga pnie się stromo w górę.
Czujemy jednak jeszcze na naszych policzkach bryzę morską, która przyjemnie chłodzi… Kiedy jednak morze znika nam z oczu, znika również, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, przyjemna bryza. Ledwo żywe pniemy się w górę, ale w końcu udaje nam się dotrzeć do parkingu. Jesteśmy jednak czerwone, jak dojrzałe w słońcu, dorodne pomidory. Jeszcze tylko droga powrotna przez zatłoczone, rozgrzane również do czerwoności miasto…Znowu stres… Mój, oczywiście… Damy radę…




