Litwa
W kraju Bałtów! > Wilno

(…)

Wtorek  2008-08-19

Litwa, Wilno

 

Wjazd do Wilna nie pozostawił w nas miłych wspomnień. Odbywał się on drogą oznaczoną na mapie kolorem czerwonym o dużym natężeniu ruchu z udziałem wielkich ciężarówek. Podobnie jak pod Warszawą, kierowcy pędzili przed siebie nie bardzo zwracając uwagi  na rowerzystów. Niekiedy przejeżdżali tak blisko, że nieomal ocierali się o nasze bagaże. Jechaliśmy oszołomieni hałasem  z duszami na ramionach wypatrując kawałka chodnika na którym można by się  schronić. Nie zawsze było to jednak możliwe. W końcu skręciliśmy do centrum i sytuacja zmieniła się diametralnie. Ruch normalny, kierowcy starają się nas przepuszczać, nikt się o nas nie ociera ani nie szarżuje do przodu jak wściekły byk na przeciwnika. Spojrzałem na Agnieszkę i zobaczyłem resztki przerażenia w jej oczach. Postójmy chwilę, poprosiła. Muszę ochłonąć. Popełniliśmy błąd dając ponieść się temu zwariowanemu wyścigowi na drodze. Na drugi raz rozłożymy sobie wjazd do dużego miasta na kilka etapów i spokojnie będziemy realizować jeden za drugim. No cóż, wszystkiego trzeba się nauczyć. Nocleg  Agnieszka zamówiła telefonicznie jeszcze w Trokach a więc teraz pozostało jedynie poszukać ulicy, przy której znajduje się akademik, w którym mamy zamieszkać dzisiaj i jutro, bo pojutrze rano  czeka nas dalsza droga w kierunku Rygi. Całe szczęście, że w Trokach dostaliśmy dokładny plan Wilna. Zaczepiony na ulicy chłopak pokazał nam, gdzie aktualnie się znajdujemy i wytłumaczył w jakim kierunku mamy jechać. Reszta należała do Krzysia, który coraz to sprawniej prowadzi nas po drogach i ulicach. Zwykle trzyma mapę w tylnej kieszeni swojej kolarskiej koszulki i zagląda w nią upewniając się, czy jedziemy we właściwym kierunku nawet nie przerywając jazdy rowerem. Tak było i tym razem. Bez kłopotów doprowadził nasz peleton pod drzwi akademika. Otrzymaliśmy pokój na trzecim piętrze i dziękowaliśmy Panu Bogu, że tak nisko bo okazało się, że wraz z nami mają zamieszkać nasze rowery, które trzeba było wnieść bo nie mieściły się do windy. Pokój był dosyć obszerny ale mocno zniszczony a łazienka i ubikacja zarośnięte czarnym brudem nie mytym od miesięcy, ale miał swoją zaletę. Kosztował zaledwie trzydzieści pięć litów od osoby co jak na stolicę państwa nie jest ceną wygórowaną. Najważniejsze, że można było wsiąść prysznic, przezornie wchodząc do wanny w zabranych przez Krzysia gumowych klapkach by nie zarazić się jakąś chorobą i spokojnie zostawić swoje rzeczy bez obawy, że zmienią właściciela. Byliśmy już nieco głodni, ale zgodnie postanowiliśmy, że pierwszeństwo ma zasadniczy cel naszej pielgrzymki, czyli Ostra Brama, gdzie  będziemy mogli przekazać Matce Boskiej swoje prośby wsparte dotychczasowymi trudami podróży. Po drodze wstąpiliśmy do  kościoła pod wezwaniem Wszystkich Świętych, gdzie wierni oczekiwali na wieczorną mszę świętą. Miał on, oprócz głównego ołtarza jeszcze osiem bocznych znajdujących się przy każdej kolumnie oddzielającej nawę główną od bocznych. Urzekał wielkością i wystrojem wnętrza. Nareszcie można było pomodlić się, dziękując Panu Bogu za szczęśliwe dotarcie do celu podróży. Do Ostrej Bramy podeszliśmy od tylnej jej strony i o mało nie poszliśmy dalej. Pamiętałem jednak jej kształt z przewodnika. To musi być tutaj, powiedziałem i miałem rację. Przed nami wyłoniła się wąska uliczka zatłoczona pielgrzymami, nad  którą, poprzez wielką witrynę widoczny był obraz Matki Boskiej Ostrobramskiej z widocznymi po obydwu  stronach postaciami  Jej rodziców: Anny i Joachima. Za chwilę znaleźliśmy się już u stóp obrazu.

Przy Ostrej Bramie spotkaliśmy  kilka zorganizowanych wycieczek z Polski oraz pięcioro młodych rowerzystów – studentów z różnych stron Polski, którzy spotkali się w Suwałkach i zamierzali dotrzeć do Rygi odwiedzając po drodze Wilno. Byli zakwaterowani w Trokach i przyjechali do stolicy Litwy jedynie po to, by pokłonić się Najświętszej Marii Pannie. Jadą znacznie wolniej od nas, zaliczając po drodze kąpiel we wszystkich napotykanych jeziorach. Cmentarz na Rosie jest dużo bardziej zaniedbany niż Łyczakowski we Lwowie ale już widoczne są prace zmierzające do  jego odnowienia. Spotkaliśmy na nim pana, który złotą farbą odnawiał napisy na wielkim grobowcu. Powiedział nam, gdzie mamy szukać miejsca pochówku matki Piłsudskiego i jego serca.  Idąc na cmentarz przechodziliśmy obok niego i nikt jakoś nie zwrócił uwagi  na tą czarną, zastawioną świecącymi się  zniczami płytę. Matka Piłsudskiego i jego serce leży pośród żołnierzy poległych w czasie walk o odzyskanie niepodległości w latach dziewiętnastych i dwudziestych ubiegłego wieku. Na pomniku widoczne są ślady po sowieckich kulach, które nie zostaną usunięte. To też jest element historii tego miejsca, historii Polski.

Album użytkownika:

zmac7090 ~zmac7090, 2010-04-11 12:36

Tagi: europa, litwa, wilno

Wasze relacje

To zdjęcie posiada 0 komentarzy.

Musisz być zalogowany aby móc dodawać komentarze do zdjęć

O nas|Współpraca|Reklama|Kontakt|Regulamin
Copyright WyprawyMarzeń.pl ©2010