Peru
Inny świat
Peru to kraj kojarzący się głównie z Machu Picchu i dawnymi cywilizacjami. Jednak mieszkając tam przez 5 mięsięcy udało mi się nie tylko zobaczyć ślady tego, czego już nie ma, ale przede wszystkim poznać ludzi, żyjących tam obecnie. Są oni dumni ze swojego kraju, mimo że na świecie niejednokrotnie można usłyszeć, że jest to kraj "trzeciego świata". Jakim prawem możemy tak nazywać kraj, którego mieszkańcy są potomkami jednej z najbardziej zaawansowanych cywilizacji, a ich ojczyzna posiada krajobrazy i skarby, o których nam się nawet nie śniło. To, że nie są zasobni w $$$ (co w dużej części jest wynikiem grabieży występującego tam złota przez kolonializatorów), nie znaczy, że ludzie tam są nieszczęśliwi. Jak zmierzyć wartość cudownych plaż, rozciągających się wdłuż całego Peru, czy cenę unikalnych roślin i gatunków zwierząt, występujących w niezmierzonej puszczy amazońskiej, czy po prostu smak świeżej ryby, soku wyciśniętego z zerwanych przed momentem owoców, czy orzeźwiającej wody, wypitej wprost z potoku, mknącego przez Andy (łamiąc zakaz spożywania wody innej niż butelkowana, o którym pisze się w każdym przewodniku turystycznym). Dlatego też, większość Peruwiańczyków, mimo że żyje w większości bardzo ubogo, jest radosna, otwarta i pełna chęci do poznania drugiego człowieka.
Jednak w miejscach turystycznych trzeba niestety uważać na tę chęć nawiązania konktaku ponieważ często można trafić na naciągacza, który poluje na bezbronnego turystę. Pamiętajmy jednak że, możemy zostać oszukani, ale nigdy zignorowani. Biała skóra, jasne oczy, czy włosy budzą tam ogromne zainteresowanie. Niejedna polska dziewczna mogłaby się tam wybrać na kurację samodowartościowania, na pewno nie przejdzie tam niezauważona, a spojrzenia, uśmiechy i liczne odgłosy jednoznacznie ukazują zainteresowanie płci przeciwnej. Tym bardziej, jeśli Europejka postanowi wybrać się na dyskotekę. Za świecą można szukać muzyki serwowanej w klubach na naszym kontynencie. Wchodząc do jakiejkolwiek dyskoteki usłyszymy jedynie latynoskie rytmy i zobaczymy pary wirujące zwinnie na parkiecie. Po chwili obserwacji na pewno ustawi się kolejka kandydatów, proszących pannę do tańca, nasze próby odmowy po pewnym czasie zostaną zignorowane i któryś z ciemnookich Peruwiańczyków w końcu porwie nas do tańca. Jeśli dziewczyna chciała pięknie wyglądać i założyła obcasy - jej problem, będzie patrzeć na wszystkich z góry, a podczas licznie występujących obrotów, składać się wpół.
Spacer po Limie to też nie lada wyzwanie. Abstrahując od ogromnego zainteresowania, okazywanego bez skrupułów przez mężczyzn w każdym wieku, będziemy także bombardowane przez licznych sprzedawców uliczynych wszystkim, co mają pod ręką, naszyjnikami, pamiątkami, czy czekoladkami. Najgorszym błędem jest wyciągnięcie ręki, które grozi wetknięciem oferowanego nam produktu i jest jednoznaczne z zakupem. Panuje więc zasada nie chcesz kupić - trzymaj ręce przy sobie.
Innym jakże ciekawym zjawiskiem jest komunikacja miejska. Wszechobecne kilkudziesięcioletnie i lekko rozpadające się minibusy, dostosowane rozmiarowo do gabarytów malutkich Peruwianek, zwane potocznie combi, zatrzymują się w każdym miejscu i przyjmują każdą liczbę pasażerów. Oczywiście nie ma rozkładu jazdy, ponieważ czas w Peru jest pojęciem o wiele bardziej względnym, niż u nas. Aby to zjawisko lepiej zrozumieć, proponuję umówić się na spotkanie z losowo wybranym Peruwiańczykiem. Nie należy się dziwić, gdy nie zjawi się przez godzinę, lub nawet dwie, a gdy wrócimy do domu, zadzowni do nas z pytaniem gdzie się podziewamy, bo przecież przyszedł ( po trzech godzinach) i na nas czeka.
Wracając do transportu publicznego, jeśli ktoś nie może się zmieścić, może liczyć na pomoc, pracującego w każdym busie cobradora, który oprócz sprzedaży biletów, zajmuje się także upychaniem i wypychaniem pasażerów na wykrzyczanych przez nich stacjach. Należy pamiętać, że ceny usług znacznie rosną, gdy zostaniemy sklasyfikowni, jako biali turyści, tzw. gringos, szczególnie jeśli nie znamy hiszpańskiego. Dlatego warto zasięgnąć opinii tubylca i dowiedzieć się wcześniej ile co kosztuje.
Możemy także wybrać lepszy komfort przemieszczania się po mieście i skorzystać z wszechobecnych i tanich taksówek . Jednak i tu sprawa nie jest taka prosta. Po pierwsze, już przed zatrzymaniem jej musimy znać cenę, jaką chcemy zapłacić za usługę. Po drugie, zawsze należy się targować z taksówkarzem, dlatego warto nauczyć się liczb po hiszpańsku, co w zupełności wystarcza, aby wyjść z tej próby zwycięsko. Po trzecie, nie należy się przejmować ilością miejsc siedzących w samochodzie. Panuje ta sama, co w busie, zasada - jedzie tyle osób, ile się zmieści, niektórzy taksówkarze udostępniają także bagażnik.
Przejeżdżając przez miasto w porze lunchu zobaczymy trawniki pełne wylegujących się ludzi, urządzających sobie sjestę, wszędzie tam, gdzie występuje wystarczająca powierzchnia miękkiego podłoża. Nikogo nie dziwią błogo śpiący i odpoczywający pracownicy, którym nie opłaca się wracać w tym czasie do domów.
Są to tylko niektóre z sytuacji, które mogą nas trochę zdziwić, jadąc tam możecie być pewni, że codziennie spotka was coś zaskakującego i niezapomnianego, a gdy już nauczycie się zasad przeżycia tam panujących, możecie oddać się podziwianiu piękna i wyjątkowości zakątków Peru, które postaram się oddać na wybranych fotografiach.
Forum
-
Gwatemala archeonowość [ Szatkowski, 2010-09-14 12:02 ]
-
Dominikana- ekstremalnie niebezpieczna? [ Valion, 2010-08-27 18:55 ]
-
Haiti - trzęsienie ziemi [ Vega, 2010-01-18 23:48 ]
