Polska
Zbójnicki zamek
Zamek Grodno w Zagórzu Śląskim widać z całej okolicy. Jest celem wypraw wszystkich odwiedzających Góry Sowie turystów. Położony na szczycie góry wbija się w niebo okazałym murem i strzelistą wieżą. Odwiedzić go naprawdę warto. Nie dość, że ładny to jeszcze mieszkają w nim najprawdziwsze duchy.
Legenda mówi, że około 800 roku pewien angielski rycerz, który musiał uciekać ze swojej ojczyzny, założył na Górze Chojnie czworoboczną strażnicę. Nie ma w tej legendzie prawdy, bo zamek Grodno powstał znacznie później. Zarządzali nim książęcy burgrabiowie, a na początku XV wieku stał się siedzibą rycerzy – rozbójników. Byli to ludzie szlachetnie urodzeni, którzy w czasach osłabienia władzy centralnej zarówno łupili przyjezdnych, jak i całą okolicę.
Grodno wielokrotnie zmieniało właścicieli. W 1633 roku, w czasie wojny 30-letniej, zajęli go Szwedzi wspierający protestantów. Luterański pastor znalazł wtedy w ruinach osiołka ze szczerego złota. Znajdował się na nim tajemniczy napis: „Moim pokarmem jest złoto, a niedaleko mieszka moja matka”. Znalezisko rozpoczęło wielką akcję poszukiwań skarbów, które - jak wierzono - mieli tu zostawić czescy husyci. Nic nie udało się znaleźć.
Obecny wygląd zamku to zasługa rodziny Ebenów, którzy w 1904 roku przeprowadzili gruntowne konserwacje i przystosowali Grodno do celów turystycznych. Zwiedzający mogą wejść m.in. na wieżę, z której rozciąga się zapierający dech w piersiach widok na Jezioro Bystrzyckie.
Poszukiwacze skarbów twierdzą, że w czasie II wojny światowej w zamku ukryto skrzynie z nieznaną zawartością. Wiele na to wskazuje, na zamku sporo jest podziemnych zakamarków, które nadawałyby się doskonale do ukrycia skrzyń ze złotem. A sam zamek wymieniany był w tajnych niemieckich dokumentach jako obiekt potencjalnie nadający się na urządzenie w nim tajemnej skrytki. Pomimo, że nikomu nie udało się dotąd natrafić na ich ślad, Grodno jak magnes przyciąga poszukiwaczy skarbów. Kto wie, może kiedyś uda się je odnaleźć.
Czasem jednak w zamkowych murach znów słychać odgłos wojskowych butów. Jak przed laty odbywa się tu operacja ukrywania śląskich skarbów. Członkowie Grupy Eksploracyjnej „EULE” z Raciborza wraz z czeskimi kolegami z drobiazgową dokładnością odtwarzają ubiór i osprzęt niemieckiego wojska. Odgrywanym przez nich scenom nie brakuje realizmu. Wszystko przebiega dokładnie tak jak prawdziwej wojskowej operacji.
Czy tak właśnie wyglądały wydarzenia, które rozegrały się tu w ostatnich dniach II wojny światowej?
Wasze relacje
Zobacz więcej relacjiForum
-
Czeskie wino czy czeska komedia? [ olar34, 2011-08-26 18:52 ]
-
Do Niemiec pociągiem z Wrocławia [ ErykSzalony, 2011-05-31 18:49 ]
-
Drezno, Niemcy jarmark świąteczny [ AniaKrasicka, 2011-05-22 10:08 ]






