Portugalia
Madera - słodka wyspa przyjemności
Ma zaledwie 741 km kw powierzchni, 57 km długości i szerokość 22 km. Leży 500 km od Afryki i 1000 km od Lisbony. Ze względu na swoje piękno nazywana jest Perłą Atlantyku. Maderę, jak i pobliską Porto Santo, która ma zaledwie 42 km kw powierzchni, odkryli żeglarze z Genui. Co prawda ich celem była Afryka, ale sztorm zniósł ich do prawdziwego raju. Dziś to raj dostępny jest dla każdego.
Jeszcze kilka lat temu niewielu Polaków jeździło na Maderę. Pokutował mit o wysokich cenach i niedostępnych dla przeciętnego turysty luksusach. Tymczasem Madera oferuje dziś atrakcje na każdą kieszeń, od małych, lowcostowych pensjonatów po eleganckie i wytworne, pięciogwiazdkowe hotele. Jest w czym wybierać. Od niedawna linie TAP Portugal oferują połączenia Warszawy z Maderą po przystępnych cenach z przesiadką w Lisbonie. Polecamy taki plan podróży, ponieważ TAP Portugal daje możliwość takiego zabukowania biletu, żeby zostać w stolicy Portugalii na dzień lub dwa i spokojnie ją zwiedzić. Oczywiście, można lecieć na Maderę już tego samego dnia. Bilet w dwie strony kosztuje już od 1500 złotych. Zarówno lądowanie w Lisbonie, gdzie samolot leci niemal nad całym miastem, jak i lądowanie w Funchal, stolicy Madery daje sporo emocji. Dziewiczo piękna wyspa ma niewielki port lotniczy z pasem zawieszonym niemal nad oceanem. W kilkanaście minut można dostać się tu do centrum Funchal, hotele i pensjonaty z innych części wyspy odbierają swoich gości prosto z lotniska.
Śladami celebrytów
Jednym z najczęściej oferowanym polskich turystom hoteli w Funchal jest Four Views Baia www.four-views-baia.com z pięknym widokiem na ocean i wzgórza. Przestronne pokoje z balkonami kryją jednak wiele niespodzianek. W niektórych całkowicie przeszklone są nawet łazienki, trzeba więc bardzo uważać. Prawda jest jednak taka, że po wszystkich atrakcjach jakie oferuje wyspa, szczególnie po słodkiej lub wytrawnej maderze, człowieka może czasem ponieść fantazja.
W samym centrum Funchal odnaleźliśmy piwnice pełne tego słynnego wina, które pasjami testowali i Ernest Hemingway i Winston Churchill. Całą procedurę powstawania Medry można prześledzić w Blandy’s w Funchal www.symingtonfamilyestates.com/winelodge Tutaj, po dość długim, ale niezwykle ciekawym zwiedzaniu, następuje etap testowania. Dostajemy po kolei: wytrawny Sercial, półwytrwany Verdelho, Boal, który ma nutę orzechową i ciemny, szlachetny Malmsey. O ile Maderę sprzed roku można już kupić za 10 Euro, o tyle czterdziestoletnie wino kosztuje już około 120 Euro. To też najlepszy podarunek z wyspy, trzeba jednak pamiętać, że butelka musi stać, to wino nie przepada za leżakowaniem.
Polskim akcentem w Funchal jest popiersie marszałka Piłsudskiego w centrum miasta i możliwość zwiedzania willi Bettnecourt, w której w 1930 roku spędzał urlop. Willa nie ma charakteru muzeum, ale można podjechać i poprosić gospodarzy o wpuszczenie. Podobno marszałek raczej przesiadywał w ogrodzie, tęsknił za Polską. Z całą pewnością pił maderę, a przynajmniej jej próbował. Inni wielcy goście jadaja od lat w restauracji w hotelu Quinta do Monte http://www.montepalace.com/ [montepalace.com] na wzgórzu górującym nad Funchal. Można wejść tu na piechotę albo wjechać kolejką linową Teleferico da Madeira, bilet kosztuje 10 Euro. Na szczycie stało niegdyś słynne sanatorium, Madera słynie bowiem z uzdrawiającego powietrza. Obok kaplica, w której wypada wziąć ślub a nieco dalej największe sanktuarium na wyspie Nossa Senhora de Monte. A potem czeka już prawdziwa przygoda! Zjazd toboganami w dół.
Slalom pomiędzy autami
Tobogany, coś w rodzaju sanek, jadą z pełną prędkością wąskimi uliczkami do centrum miasta. Niegdyś, miały zastosowanie praktyczne, dzisiaj są chyba najsłynniejszą atrakcją wyspy. Uwielbiał je Hemingway i na liście wyspiarskich przyjemności plasował tuż za winem. Każdy tobogan ma dwóch „operatorów”, którzy nadają mu bieg i nieco wstrzymują, jeśli pędzi na szybko. Do wiklinowych sanek wsiadają na ogół dwie osoby. Zjazd w dół zapewnia pełną dawkę adrenaliny. Ludzie krzyczą albo nerwowo się śmieją, najgorsze jest to, że jedzie się wśród zmierzających na górę aut. Na dole trzeba szybko coś zażyć na nerwy, najlepiej ponchę – tutejszy specjał na bazie rumu z sokiem z cytryny i pomarańczy oraz miodem. Można go dostać w każdej z setek rozłożonych nad brzegiem Atlantyku knajpek.
Po owoce i świeże ryby trzeba natomiast udać się na słynny targ Mercado dos Lavradores. Mężczyźni grają tu w karty albo w kości, ubrane w odcienie czerwieni kwiaciarki sprzedają orchidee, zaś sprzedawcy oferują pachnące ciepłem pomarańcze, pomidory, jabłka. Podobno sama cesarzowa Sissi robiła tu zakupy. Jeśli natomiast chcecie zobaczyć, jak mieszkał na Maderze Winston Churchill trzeba zajrzeć koniecznie do Reid’s Palace, który został zbudowany w 1891 roku. To hotel w starym stylu, w którym wciąż o piątej podają przepisową herbatkę. Zaś pokój Churchilla można zwiedzać i zazdrościć. Bo Madera, i nie jest to komunał, jest naprawdę rajem na ziemi. Po wizycie w Funchal ruszamy na podbój bardziej dzikich zakątków wyspy. Ale o tym napiszemy za kilka dni.
jl
Forum
-
Madera zimą [ reds, 2010-04-02 13:18 ]
-
Nawałnica na Maderze. Kto się odważy? [ Julka, 2010-02-25 22:03 ]
