Sri Lanka
Kraj bajeczny > banany
Jedzenie
Będąc na cejlońskiej wyspie mieliśmy okazję jeść rzeczy, których do tej pory nie znaliśmy. Jedną z takich rzeczy były banany. Oczywiście musiały to być inne banany jakie można kupić w Polsce. I takie też były. Po pierwsze były czerwone, po drugie zerwane prosto z drzewa jak u nas jabłka. Poczęstował nas nimi Silve podczas wycieczki łodzią. Są słodsze niż nasze i jak na mój gust też zdecydowanie smaczniejsze niż nasze żółte. Żółte, ale te duże, ponieważ mieliśmy też okazję spróbować w hotelu małych żółtych bananów, które w ogóle mi nie smakowały oraz bananów zielonych, które smakiem bardzo przypominały mi nasze. Jedzenie w hotelu było wyśmienite. Rankiem można było posmakować świeżych owoców, takich jak banany, ale także mango, papaja, oczywiście melony, pomarańcze, grejpfruty, maracuja i wiele innych. Bardzo chcieliśmy posmakować duriany - smak tego owocu ponoć jest wyśmienity. Ponoć, bo nie dane nam było go posmakować. Jedzenie duriana w miejscach publicznych jest zabronione i mimo naszych licznych poszukiwań widzieliśmy tylko stuletnie drzewo duriana w parku w Kandy. Dlaczego jedzenie duriana jest zabronione? Otóż przez jego specyficzny zapach, a właściwie okropny smród. Nie czułam tego zapachu, więc nie potrafię opisać. Mówiono, że smród jest nie do wytrzymania, ale jak już ktoś mimo tego okropnego fetoru posmakuje ten owoc, to będzie pod wrażeniem jego walorów smakowych. Niestety nie udało nam się nigdzie duriana znaleźć. Szkoda, bo do Polski raczej nigdy nikt tego chyba eksportować nie będzie. Zamiast duriana posmakowaliśmy kokosa, który kosztował w przeliczeniu na złotówki ok. 50 groszy. Kokos świetnie zaspokaja pragnienie. Niestety nie jest to smak jaki znamy z mleczek kokosowych. Smakował nieco inaczej, ale też nieźle. Kupiliśmy go sobie podczas drogi powrotnej z Galle. Sam przystanął przy jednym takim „stoisku” obok drogi. Kokosy są tam sprzedawane na każdym kroku jak u nas jabłka czy latem truskawki i są bardzo tanie. Dwóch chłopaków obsłużyło nas, tzn. obcięli koniec kokosa w sposób niezwykle profesjonalny, a potem jak wypiliśmy przecięli nam go na pół, abyśmy mogli wybrać sobie z niego miąższ.
Jeżeli chodzi o samą ceremonię jedzenia, to należy pamiętać i nie dziwić się, kiedy zobaczymy w restauracji, że nie podano nam sztućców. Oczywiście nikt nam nie odmówi podania łyżki czy widelca, ale jedzenie palcami jest tutaj tak samo naturalne jak u nas sztućcami. Widoku takiego niestety byliśmy pozbawieni w hotelu. Jeżeli sami byśmy chcieli spróbować spożywać posiłki palcami, pamiętajmy, aby używać do tego tylko prawej dłoni, i tylko trzech palców (kciuka, wskazującego i środkowego). Palce mogą być zabrudzone tylko do kostki na palcu. Nie wolno używać lewej dłoni, gdyż według ich wierzeń jest ona nieczysta. Woda cytrynowa, która byłaby nam podana w restauracji, najczęściej w miseczce nie służy do wypicia lecz do umycia brudnych po jedzeniu palców.
Bardzo charakterystyczną potrawą jest na Sri Lance chili, którą jedliśmy w różnych postaciach i w przeróżnych kombinacjach. I tu znowu ciekawostka. Co robicie, kiedy zdarzy wam się zjeść coś bardzo, bardzo ostrego? Zapewne to, co my robiliśmy do tej pory - sięgacie po coś do picia, najlepiej zimnego. Błąd! Najlepsze na zlikwidowanie uczucia pieczenia i palenia w całej buzi jest zjedzenie kostki cukru lub łyżeczki ryżu. Wypróbowane, więc z czystym sumieniem polecamy! Ryżu jedliśmy bardzo dużo, ponieważ jest to bardzo popularna potrawa na Sri Lance. Często połączony jest on z curry. Curry jest piekielnie ostre ale może też być łagodne i jest to mieszanka różnych przypraw, którą często produkują same gospodynie domowe. Jest to mieszanka chili, koreandru, kminku, kardamonu, kurkumy, liści curry, przypraw goździkowych, pieprzu, ziaren gorczycy, gałki muszkatołowej, cebuli, cynamonu oraz kopru włoskiego. Curry jest jedzony z trzema rodzajami ryżu: białym (obranym), różowym (nie obranym) oraz jasnoszarym.
Jedzenie w hotelu, jak już wspomniałam było naprawdę dobre. Pewnego wieczoru był wieczór mongolski i mieliśmy okazję wypróbować właśnie tamtejsze potrawy. Można było samemu wybrać sobie surowe mięso, które następnie kucharze przygotowywali na naszych oczach. Ja wybrałam krewetki, które uwielbiam, a Krzysiu jakieś mięsko, nawet nie wiem jakie, ale za to przepyszne. Kucharze mieli ogromne patelnie, a wymachiwali nimi jakby miały średnicę 10 centymetrów. Oczekiwanie na jedzenie przy dźwiękach charakterystycznych dla tamtego kraju muzyki bardzo mile zajmowało nam wieczór. Jedzenie mongolskie okazało się równie piekielnie ostre jak srilankijskie, a przecież powiedzieliśmy kelnerowi, który pytał o ilość chili, że „a little”. Innym razem w porze obiadowej mogliśmy zjeść prawdziwego kraba. Był cały czerwony i równie ostry jak większość potraw. Zapytaliśmy kelnera, jak się do tego zabrać, bo ja nie widziałam nic oprócz jego twardej skorupy. Okazało się, że podczas łamania tej skorupy można się nieźle pokaleczyć i trzeba to robić bardzo ostrożnie. W środku mięska było tyle, co nic. Trudno nawet określić jak to smakuje, bo skoro tego było w tak minimalnych ilościach.. Oczywiście mogliśmy sobie wziąć następne kawałki kraba, ale cała zabawa trwała dłużej niż to było warte. Nie wspomnę już o tym, w jakim stanie zostawiliśmy obrus na naszym stoliku po tym, jak kraby latały nam po całej restauracji. J
Przyprawy i zioła ze Sri Lanki znane są na całym świecie. Jak już wcześniej wspomniałam (kiedy pisałam na temat auyrveda) rośliny, które uprawiane są na Sri Lance służą także do leczenia naszego cennego zdrowia. Z roślin tych produkuje się olejki, maści, pudry i inne. Najbardziej pożądaną przyprawą na podwórku europejskim był i jest cynamon - jedna z najstarszych przypraw świata. Holendrzy rozbudowali w siedemnastym wieku monopol na cynamon i do dnia dzisiejszego uzyskuje się go przede wszystkim na południowo zachodnich plantacjach. Z 2-3 metrowego krzaka (który musi mieć osiem lat) wycina się wewnętrzną bardzo cieniutką korę młodego pędu i suszy się go później na gorącym słońcu. Wynik tego suszenia to laski cynamonowe. Cynamon dodajemy do deserów, kawy czy do różnych innych dań. Stosuje się go również w medycynie i jest on świetnym lekarstwem na biegunkę, cukrzycę, artretyzm czy przeziębienia.



