Sri Lanka
Kraj bajeczny > krokodyle
Krokodyle
Czy mieliście kiedyś krokodylka w ręce? Na wyjazdach często jest okazja do wzięcia w ręce i zrobienie sobie zdjęcia z wężem, papugą, małpką.. Tymczasem my mieliśmy okazję dotknąć prawdziwego krokodylka. Nie był to oczywiście duży krokodyl, ale taki malutki, zaledwie sześciomiesięczny. Ząbki jednak miał takie, że bez problemu, gdyby tylko chciał, moje paluszki znalazłyby się w jego paszczy, a później w jego brzuszku. Mimo wszystko odważyłam się go dotknąć, oczywiście dopiero po tym jak Krzysiu miał go na ramieniu. Podpłynął z nim do naszej łódki młody chłopak, trzymał go w koszyku i jak tylko jacyś turyści podpływali łodziami, wyciągał go z koszyka, by zarobić kilka rupii. Na przejażdżkę łodzią wybraliśmy się już w drugi dzień. Zanim wykupiliśmy wycieczkę przeczytałam w Internecie, że warto zakupić lokalne wycieczki u Silve (jego imię i nazwisko brzmi: H. Wilson Pathmasena Silva), który jest na plaży przed hotelem. Pomyślałam wtedy, że fajnie by było, gdybyśmy tego Silve znaleźli.
Okazało się, że to on znalazł nas bardzo szybciutko, już w pierwszy dzień. Zdecydowaliśmy się na ten rejs po rzece z nim i to był strzał w dziesiątkę. Opowiedział nam bardzo dużo, pokazał mnóstwo rodzajów ptaków, roślin, kameleony, tuziny waranów wylegujących się na gałęziach, czasami bardzo łatwych do przeoczenia. Oprócz tego pokazał nam krokodyle. Płynęliśmy rzeką, w której po prostu żyły sobie krokodyle. Ja widziałam kilka razy małe krokodylki, takie jakiego mieliśmy okazję mieć w rękach. No ale skoro były małe krokodylki, to zapewne musiały być i duże. No i były, widać było jednego bardzo dużego, ale ja osobiście go nie widziałam. Po wycieczce, kiedy siedzieliśmy sobie z Krzysiem jak zwykle przed kominkiem, opowiedział mi Krzysiu, co tegoż dnia wyczytał w Internecie. Otóż jedne z najgroźniejszych krokodyli na świecie, zwane krokodylami różańcowymi, żyją właśnie na Sri Lance, szczególnie lubują się w rzekach które są przy ujściach do oceanu (oczywiście nasza rzeka taka była), oprócz tego…. mogą atakować ludzi. Mają od 5 do 7 metrów.
Okazało się, że to on znalazł nas bardzo szybciutko, już w pierwszy dzień. Zdecydowaliśmy się na ten rejs po rzece z nim i to był strzał w dziesiątkę. Opowiedział nam bardzo dużo, pokazał mnóstwo rodzajów ptaków, roślin, kameleony, tuziny waranów wylegujących się na gałęziach, czasami bardzo łatwych do przeoczenia. Oprócz tego pokazał nam krokodyle. Płynęliśmy rzeką, w której po prostu żyły sobie krokodyle. Ja widziałam kilka razy małe krokodylki, takie jakiego mieliśmy okazję mieć w rękach. No ale skoro były małe krokodylki, to zapewne musiały być i duże. No i były, widać było jednego bardzo dużego, ale ja osobiście go nie widziałam. Po wycieczce, kiedy siedzieliśmy sobie z Krzysiem jak zwykle przed kominkiem, opowiedział mi Krzysiu, co tegoż dnia wyczytał w Internecie. Otóż jedne z najgroźniejszych krokodyli na świecie, zwane krokodylami różańcowymi, żyją właśnie na Sri Lance, szczególnie lubują się w rzekach które są przy ujściach do oceanu (oczywiście nasza rzeka taka była), oprócz tego…. mogą atakować ludzi. Mają od 5 do 7 metrów.



