Tajlandia
Tajlandia - najseksowniejsze wakacje na świcie
Khao San Thanon, ulica w centrum Bangkoku codziennie jest zamykana dla ruchu samochodowego o godzinie 18. Już chwilę po wyłączeniu jej z ruchu leje się tu strumieniami piwo, a w niezliczonych klubach go-go tańczą cudowne modelki. Erotyka kipi zewsząd. A obok kuszą wspaniałe zabytki: buddyjskie pagody, złote posągi, malownicze stupy. Nie wiadomo co wybrać: rozpustę dla ciała, niebo w gębie, ucztę duchową czy podziwianie osobliwości architektury. Taka właśnie jest baśniowa Tajlandia.
Będąc w Bangkoku trzeba wybrać się łodzią w podróż w przeszłość po kanałach Thonburi, by poczuć jak jeszcze sto lat temu wyglądała stolica Tajlandii. Dziś niewiele pozostało tu takich wodnych ulic. Większość kanałów zasypano i pokryto asfaltem. Teraz stolicę Tajlandii przecinają wielkie drogowe ślimaki, po których poruszają się niezliczone samochody i motocykle. Nawet w okolicach najważniejszych zabytków jest ich tłum, a przejechanie przez Bangkok w komunikacyjnym szczycie, to wyzwanie dla cierpliwych. Nawet w sobotę i niedzielę na najsłynniejszym targu Chatuchak, gdzie na kilku tysiącach straganów sprzedaje się dosłownie wszystko. Albo w Chinatown, gdzie stoi wielki posąg Buddy odlany z ponad 4 ton szczerego złota. Gwar, słodkawy – typowy dla krajów azjatyckich - smród, upał i smog jednak nie dyskwalifikują Bangkoku jako miasta, które trzeba zobaczyć. To wszystko rekompensują takie miejsca, jak Grand Palace – zespół bajecznie kolorowych świątyń, pawilonów, stup, ochraniany przez mitologiczne stwory.
W Tajlandii każdy jest sexy
- Hej, jesteś niesamowicie seksownym mężczyzną. Podniecasz mnie. Chcesz mnie przytulić – słychać co chwilę na ulicach dzielnicy Patpong w Bangkoku, gdzie znajduje się przeszło tysiąc różnych klubów, barów, dyskotek, restauracji, w których turystom oferuje się… rozmaite ciała. Jak zresztą w całej Tajlandii, a w szczególności w turystycznych miejscowościach nad Oceanem Indyjskim. Wśród nich najpopularniejsza jest Pattaya, która jeszcze trzydzieści lat temu była małą wioską rybacką. Dziś to wielki kombinat, który rocznie odwiedza kilka milionów przybyszów z Europy i Stanów Zjednoczonych, skuszonych gwarantowaną pogodą, relatywnie niskimi cenami, wszechobecną erotyką oraz atrakcyjnymi ofertami klinik specjalizujących się w operacjach plastycznych, wszczepianiu implantów stomatologicznych i… zmianie płci.
W Tajlandii chyba najlepiej na świecie sprawdza się powiedzenie: każda potwora znajdzie swego amatora. Raczej adoratora – chciałoby się doprecyzować. Na każdym kroku spotyka się więc Tajki z maślanymi oczami wpaczonymi w jakiegoś brzuchatego Europejczyka w podeszłym już wieku. Zdarzają się też ekstrema: na przykład karły prowadzone za rękę przez piękną, długonogą dziewczynę. Oczywiście z miłości. Miłości za pieniądze.
Fabryka erotyki
Przemysł erotyczny wziął się, jak i w innych krajach Azji, z biedy. Młode dziewczyny skuszone chęcią zarobienia sporych pieniędzy ciągną do miasta. Wystarczy, że któraś z koleżanek z wioski wyjedzie na chwilę do Pattayi, wróci w nowych ciuchach, telefonem komórkowym i paroma dolarami, by inne poszły w jej ślady. I choć prostytucja w Tajlandii jest nielegalna, to władze dają na nią ciche przyzwolenie.
Domów publicznych oficjalnie nie ma. W barach, klubach go-go są półnagie tancerki i tancerze. Stawki za dodatkowe usługi negocjuje się z nimi indywidualnie, a właściciele lokalu „jedynie” wynajmują pokoje swoim pracownikom. Oczywiście, to tylko fikcja na potrzeby dostosowania do obowiązującego prawa. Panie tańczą przy rurach i strzelają piłeczkami pingpongowymi z waginy – to najpopularniejszy numer w Tajlandii – za pieniądze właściciela klubu, a później dorabiają indywidualnie do stałej pensji, odprowadzając przy tym sowity haracz. Podobnie działają niezliczone salony masażu, które pod przykrywką zabiegów SPA oferują sex.
Show must go on
Godzina 19. Tłumy ciągną do teatru Alcazar w Pattaya. Tysiąc biletów rozeszło się, jak świeże bułeczki. Jak zresztą każdego dnia, od lat. Show zacznie się za chwilę. Aparaty fotograficzne przygotowane prawie przez wszystkich turystów. Muzyka – jeden z utworów Madonny. I start. Są. Ubrani w kosmiczne kombinezony. Wyraźnie zarysowane piersi. Nienaganny makijaż. Wlatują na scenę na linach, by za chwile z niej odlecieć i wrócić już tradycyjnych strojach tajskich, przy zupełnie innej muzyce. Piękne kobiety, ubrane w misternie dopracowane stroje, w pełnym makijażu. Gdyby nikt wcześniej nie powiedział, nie byłoby szans na to, by poznać, że to… transwestyci.
Po zakończeniu shwo większość widzów rusza na nadmorskie promenady. A tam czekają na nich kluby go-go. Każdy może tu znaleźć coś odpowiedniego dla siebie. Jeśli tylko lubi oddawać się seksuciechom z przypadkowymi partnerami.
Forum
-
Mongolia [ ErykSzalony, 2011-06-01 13:34 ]
-
Syria - nie ma co jechać. niebezpiecznie! [ ErykSzalony, 2011-05-27 13:05 ]
-
Alanya- czy warto ? [ Soliter, 2011-05-25 13:54 ]
