Peru

Pierwsze skojarzenie to oczywiście Andy, Machu Piccu, jezioro Titicaca i płaskowyż Nazca. Te miejsca to obowiązkowe punkty każdej wyprawy do kraju Inków. Peru wygląda jednak znacznie ciekawiej, kiedy choćby na chwilę zejdzie się z utartych, turystycznych szlaków i zajrzy się tam, gdzie nie dociera klimatyzowany autokar z przewodnikiem. Jak choćby do niezwykłej gospody w Świętej Dolinie Inków, w której serwują pieczone świnki morskie. Albo do niezwykłego muzeum erotycznej ceramiki. A nawet do kościoła, gdzie Jezus jest... Murzynem.

Biegnie aż przez sześć krajów.

Od 1 lipca peruwiański rząd wprowadza szereg zmian, które znacznie ograniczą ruch turystyczny w tym miejscu.

Sprawdź, czego nie wolno wywozić z tego kraju oraz które rejony są szczególnie niebezpieczne.

Nie wierzyłem własnym oczom. Długo gapiłem się w obraz wiszący w bocznej nawie, po prawej stronie ołtarza, w katedrze pod wezwaniem św. Dominka w peruwiańskim Cusco. To nie żart. Podczas ostatniej wieczerzy, na stole w wieczerniku znajdowała się upieczona świnka morska.

Zdezelowanym autobusem dotarłem do smętnej miejscowości Nazca na samym środku jednej z najsuchszych pustyń świata. Cel: zobaczyć słynne linie, które oglądane z góry układają się w misterne wzory.

Spróbuj surowych ryb, podawanych w soku z limonki, podziwiaj pozostałości po kulturze Inków i zobacz na własne oczy... pingwiny.

Był rok 1522. Hiszpańscy konkwistadorzy pod dowództwem Francisca Pizarro, którzy niedawno jako pierwsi Europejczycy zobaczyli południowoamerykańskie wybrzeże Oceanu Spokojnego wpadli w szał. Kilku Indian Keczua opowiedziało im o Biru, wspaniałej krainie pełnej złota. Dobrze już wiedzieli, że Hernán Cortés w podbitym Meksyku trafił na ogromne bogactwa i mu pozazdrościli.

To naczynia z motywami erotycznym: albo w kształcie genitaliów, albo przedstawiające akty płciowe.

Ta strona wykorzystuje pliki cookies. Dowiedz się więcej Zamknij